Odgłosy czasu cz. I

09.09.2024

5,00 

178 w magazynie

Kategoria:

Opis

Jak na kilku stronach opowiedzieć historię 45 lat życia miasta I ludzi z fotografii Jana Wolińskiego i Lecha Lewandowskiego? Czy nie wystarczy zapatrzenie w stare fotogramy i w nieobecne już szcze­góły. budynki i twarze? Świat utrwalony na nich Jest wyrazisty I uporząd­kowany. W jego centrum pozostają panie w kapelusikach, chłopcy w krótkich spodenkach i rajtuzach, pochody pierwszomajowe, a w tle uro­kliwe zaułki miasta i brukowane ulice. Fotograficy oszczędzili nam dra­matycznych scen. Jest za to sentymentalny i dość statyczny obraz mia­steczka. Jeszcze kilka – kilkanaście lat i bez zastanowienia powiemy, że to Starogard retro. Radość obcowania ze starymi kliszami może po­psuć jedynie kontekst dziejowy minionego półwiecza, na który składa­ją się: bieda pierwszych lat powojennych, pamięć po utracie bliskich, wreszcie straszna noc stalinizmu i bylejakość egzystencji lat realnego socjalizmu. Czy więc stare zdjęcia Wolińskiego i Lewandowskiego po­kazują prawdę o mieście? Jestem przekonany, że tak. Wszechstronność zainteresowań dokumentalistów i ich wszechobecność pozwalają oglą­dać miasto z różnych stron. Zdjęcia pokazują codzienność: ulice, szko­łę, dom i rodzinę, a także świat peerelowskich rytuałów: pochody pierw­szomajowe, komunistyczną ikonodulię i ludowe festyny. Zdjęcia te de­maskują PRL, pokazując prawdę o szarości i jałowości życia publiczne­go Polski pod rządami komunistów.

Zwyczajne miasto
Próba opisu dziejów Starogardu zawsze będzie dotykała granicy bana­łu i zwyczajności. Nasze miasto nigdy nie było w centrum wielkich wy­darzeń, a życie tutaj nie układało się w nadzwyczajną dramaturgię. Rok 1945 rozpoczął okres wielkich przeobrażeń społecznych i politycz­nych. O ile po zawieruchach politycznych zostały złe wspomnienia, to eksperymenty społeczne komunizmu i wcześniejszego nazizmu na trwa­łe zmieniły strukturę narodowościową, religijną, własnościową, kulturo­wą i zawodową miasta. Wielkie i chyba nieodwracalne zmiany doko­nały się też w sferze mentalnej mieszkańców, dlatego pierwsze lata Polski Ludowej pozostaną kluczowymi w dziejach Starogardu. To, co było póź­niej, było konsekwencją komunistycznej rewolucji, jaką zrealizowano w Polsce wbrew woli większości jej obywateli, również wbrew woli ludzi mieszkających w Starogardzie. Drugi ważny aspekt dziejów miasta to konformizm jego mieszkańców i kolaboracja z systemem komunistycz­nym. Jest on tak skomplikowany i niejednoznaczny, a do tego zupełnie niezbadany, że nie odważę się go poruszyć w tym krótkim wstępie do Albumu.

Dwa miasta
W pierwszej chwili trudno jest znaleźć rys charakterystyczny tego mia­sta, tak podobnego do innych miast Pomorza i całej Polski. Życie pu­bliczne ograniczone omnipotencją systemu komunistycznego wiało nudą i kłamstwem. Wystarczy przejrzeć zawartość nielicznych gazet, jakie wychodziły w Starogardzie i kalendarz oficjalnych imprez miej­skich. Nuda i jeszcze raz nuda. Maszerujące noga w nogę pochody

pierwszomajowe, festyny z okazji 22 lipca i akademie z okazji rewolucji październikowej. Poza tym „gonienie planów”, czyny społeczne, posie­dzenia aktywu i kłamstwa propagandy, że nasza ojczyzna jest dziesią­tą potęgą świata (to już wymysł technokratów Edwarda Gierka).

Ale był też Starogard rodzinny i prywatny, ten ze zdjęć Wolińskiego. Tęt­nił prawdziwym, intensywnym życiem sięgającym korzeniami czasów, gdy miasto było rubieżą polsko-niemiecką. Był to świat dziecięcych zabaw I trosk dorosłych, opisywany w nielicznych relacjach starogardzian. Nakładają się one na moją osobistą wizję miasta lat 70. i 80., nie będę więc udawał, że naszkicowany tu obraz miasta nie jest emocjo­nalny. Nie podejmuję też próby syntetycznego podsumowania, które powinno zostać poprzedzone solidnymi badaniami źródłowymi. Tekst ten ma być tylko krótkim, polemicznym przewodnikiem, osadzającym zdjęcia na historycznym tle. Ci, którzy pamiętają miasto sprzed lat i dojrzą na zdjęciach swoją młodość, mogą dopisać ciąg dalszy.

Wyzwolenie
Nowa epoka w dziejach Starogardu zaczęła się z chwilą ucieczki ostat­nich niemieckich żołnierzy 6 marca 1945 r. Za nimi od południa wdarli się zwiadowcy Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej (RKKA). Wkrót­ce potem rozpoczęły się gwałty i rabunki na niemieckich oraz polskich mieszkańcach miasta. O ile Niemcy mogli liczyć się z bezwzględnością i zemstą Rosjan, to Polacy, którzy przeżyli okupację, byli przerażeni po­stawą wyzwolicieli. Obraz armii czerwonej budowali więc pijani czer­wonoarmiści, goniący za kobietami i zegarkami. Okrzyk „dawaj cza­sy!”, znany na całym szlaku bojowym RKKA, starogardzianie zapamię­tali na zawsze, tak samo jak podpalenie Rynku i krzywdy wyrządzone kobietom.

Władzę w mieście przejęła Komendantura Wojenna, urządzając się w budynku na rogu ulic Kościuszki i Sobieskiego. Razem z nią w mieście pojawiły się: Oddział Zdobyczy Wojennych ZSRR („oczyszczając” teren Kociewia z majątku ruchomego) oraz NKWD, „oczyszczający” okolice z „elementu niebezpiecznego”. Należeli do niego Bogu ducha winni oby­watele: Niemcy, Polacy z III grupy Volkslisty oraz Polacy zaangażowani w działalność podziemną, a także osoby przypadkowe. Do tej pory usta­lono listę 57 nazwisk mężczyzn wywiezionych z miasta. Jest wielce praw­dopodobne, że deportowanych było więcej. Okres wyzwolenia rozpo­czął też trud odbudowy tego, co legło w gruzach w czasie nalotów so­wieckich 20 lutego i walk o miasto 6 marca. Ten trudny okres odbudowy ciągnął się przez wiele lat (ostatnia pustka po zbombardowanym domu znikła z rogu Rynku, o ile mnie pamięć nie myli, na początku lat 90.).

Informacje dodatkowe

Waga 1 kg