5,00 zł
178 w magazynie
Opis
Jak na kilku stronach opowiedzieć historię 45 lat życia miasta I ludzi z fotografii Jana Wolińskiego i Lecha Lewandowskiego? Czy nie wystarczy zapatrzenie w stare fotogramy i w nieobecne już szczegóły. budynki i twarze? Świat utrwalony na nich Jest wyrazisty I uporządkowany. W jego centrum pozostają panie w kapelusikach, chłopcy w krótkich spodenkach i rajtuzach, pochody pierwszomajowe, a w tle urokliwe zaułki miasta i brukowane ulice. Fotograficy oszczędzili nam dramatycznych scen. Jest za to sentymentalny i dość statyczny obraz miasteczka. Jeszcze kilka – kilkanaście lat i bez zastanowienia powiemy, że to Starogard retro. Radość obcowania ze starymi kliszami może popsuć jedynie kontekst dziejowy minionego półwiecza, na który składają się: bieda pierwszych lat powojennych, pamięć po utracie bliskich, wreszcie straszna noc stalinizmu i bylejakość egzystencji lat realnego socjalizmu. Czy więc stare zdjęcia Wolińskiego i Lewandowskiego pokazują prawdę o mieście? Jestem przekonany, że tak. Wszechstronność zainteresowań dokumentalistów i ich wszechobecność pozwalają oglądać miasto z różnych stron. Zdjęcia pokazują codzienność: ulice, szkołę, dom i rodzinę, a także świat peerelowskich rytuałów: pochody pierwszomajowe, komunistyczną ikonodulię i ludowe festyny. Zdjęcia te demaskują PRL, pokazując prawdę o szarości i jałowości życia publicznego Polski pod rządami komunistów.
Zwyczajne miasto
Próba opisu dziejów Starogardu zawsze będzie dotykała granicy banału i zwyczajności. Nasze miasto nigdy nie było w centrum wielkich wydarzeń, a życie tutaj nie układało się w nadzwyczajną dramaturgię. Rok 1945 rozpoczął okres wielkich przeobrażeń społecznych i politycznych. O ile po zawieruchach politycznych zostały złe wspomnienia, to eksperymenty społeczne komunizmu i wcześniejszego nazizmu na trwałe zmieniły strukturę narodowościową, religijną, własnościową, kulturową i zawodową miasta. Wielkie i chyba nieodwracalne zmiany dokonały się też w sferze mentalnej mieszkańców, dlatego pierwsze lata Polski Ludowej pozostaną kluczowymi w dziejach Starogardu. To, co było później, było konsekwencją komunistycznej rewolucji, jaką zrealizowano w Polsce wbrew woli większości jej obywateli, również wbrew woli ludzi mieszkających w Starogardzie. Drugi ważny aspekt dziejów miasta to konformizm jego mieszkańców i kolaboracja z systemem komunistycznym. Jest on tak skomplikowany i niejednoznaczny, a do tego zupełnie niezbadany, że nie odważę się go poruszyć w tym krótkim wstępie do Albumu.
Dwa miasta
W pierwszej chwili trudno jest znaleźć rys charakterystyczny tego miasta, tak podobnego do innych miast Pomorza i całej Polski. Życie publiczne ograniczone omnipotencją systemu komunistycznego wiało nudą i kłamstwem. Wystarczy przejrzeć zawartość nielicznych gazet, jakie wychodziły w Starogardzie i kalendarz oficjalnych imprez miejskich. Nuda i jeszcze raz nuda. Maszerujące noga w nogę pochody
pierwszomajowe, festyny z okazji 22 lipca i akademie z okazji rewolucji październikowej. Poza tym „gonienie planów”, czyny społeczne, posiedzenia aktywu i kłamstwa propagandy, że nasza ojczyzna jest dziesiątą potęgą świata (to już wymysł technokratów Edwarda Gierka).
Ale był też Starogard rodzinny i prywatny, ten ze zdjęć Wolińskiego. Tętnił prawdziwym, intensywnym życiem sięgającym korzeniami czasów, gdy miasto było rubieżą polsko-niemiecką. Był to świat dziecięcych zabaw I trosk dorosłych, opisywany w nielicznych relacjach starogardzian. Nakładają się one na moją osobistą wizję miasta lat 70. i 80., nie będę więc udawał, że naszkicowany tu obraz miasta nie jest emocjonalny. Nie podejmuję też próby syntetycznego podsumowania, które powinno zostać poprzedzone solidnymi badaniami źródłowymi. Tekst ten ma być tylko krótkim, polemicznym przewodnikiem, osadzającym zdjęcia na historycznym tle. Ci, którzy pamiętają miasto sprzed lat i dojrzą na zdjęciach swoją młodość, mogą dopisać ciąg dalszy.
Wyzwolenie
Nowa epoka w dziejach Starogardu zaczęła się z chwilą ucieczki ostatnich niemieckich żołnierzy 6 marca 1945 r. Za nimi od południa wdarli się zwiadowcy Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej (RKKA). Wkrótce potem rozpoczęły się gwałty i rabunki na niemieckich oraz polskich mieszkańcach miasta. O ile Niemcy mogli liczyć się z bezwzględnością i zemstą Rosjan, to Polacy, którzy przeżyli okupację, byli przerażeni postawą wyzwolicieli. Obraz armii czerwonej budowali więc pijani czerwonoarmiści, goniący za kobietami i zegarkami. Okrzyk „dawaj czasy!”, znany na całym szlaku bojowym RKKA, starogardzianie zapamiętali na zawsze, tak samo jak podpalenie Rynku i krzywdy wyrządzone kobietom.
Władzę w mieście przejęła Komendantura Wojenna, urządzając się w budynku na rogu ulic Kościuszki i Sobieskiego. Razem z nią w mieście pojawiły się: Oddział Zdobyczy Wojennych ZSRR („oczyszczając” teren Kociewia z majątku ruchomego) oraz NKWD, „oczyszczający” okolice z „elementu niebezpiecznego”. Należeli do niego Bogu ducha winni obywatele: Niemcy, Polacy z III grupy Volkslisty oraz Polacy zaangażowani w działalność podziemną, a także osoby przypadkowe. Do tej pory ustalono listę 57 nazwisk mężczyzn wywiezionych z miasta. Jest wielce prawdopodobne, że deportowanych było więcej. Okres wyzwolenia rozpoczął też trud odbudowy tego, co legło w gruzach w czasie nalotów sowieckich 20 lutego i walk o miasto 6 marca. Ten trudny okres odbudowy ciągnął się przez wiele lat (ostatnia pustka po zbombardowanym domu znikła z rogu Rynku, o ile mnie pamięć nie myli, na początku lat 90.).
Informacje dodatkowe
| Waga | 1 kg |
|---|




