Odgłosy czasu cz. II

09.09.2024

5,00 

119 w magazynie

Kategoria:

Opis

O fotograficznej pasji rodziny Borkowskich
– opowiada Halina Borkowska

Pierwszą osobą zajmującą się fotografią w mojej rodzinie był Joachim Borkowski urodzony w 1874 roku.
Był fotografikiem- portrecistą. Sztuki fotografii uczył się w Kijowie, gdzie skupiła się grupa zapaleńców pasjonujących się tą sztuką. Przed 1900 rokiem otworzył atelier fotograficzne w mieście Blelgograd, zatrudniając kilkanaście osób, ponieważ wszystkie czynności były wykonywane ręcznie np.: nanoszenie światłoczułej emulsji na szklane płyty, sporządzanie wywoływaczy i utrwalaczy, ręczna obróbka w ciemni i tym podobne.
Joachim Borkowski dorobił się świetnie prosperującego zakładu fotograficznego, poszerzył zakres usług. Jego prace fotograficzne zdobyły uzna- nie klientów. Założył rodzinę. Spokojne, pełne pracy życie trwało do czasu wybuchu rewolucji. Potem świat odwrócił się do góry nogami. Cały majątek i dorobek życia został skonfiskowany i zniszczony. Nastał czas biedy i przetrwania. Rodzinie udało się uniknąć zsyłki na Syberię i około 1924 roku Joachim wrócił do Polski. Przygnębiony zaistniałą sytuacją przy- jechał na Pomorze gdańskie i wybrał Starogard na miejsce swojego nowego osiedlenia.
W 1927 roku w ramach łączenia rodzin sprowadził rodzinę z ówczesnego już Związku Radzieckiego.
Pierwsze atelier otworzył zaraz po przyjeździe do Starogardu przy ul. Pod- górnej. Swoją kulturą osobistą i znajomością zawodu szybko zdobył stałą klientelę. W 1939 roku wybuchła wojna i rodzina ponownie została pozbawiona całego dorobku. Joachima z żoną wywieziono do generalnej guberni a dzieci na przymusowe roboty do Niemiec.
Joachim Borkowski zamieszkał w Częstochowie i po raz kolejny zorganizował zakład fotograficzny, by mieć środki na utrzymanie.
Po wyzwoleniu w 1945 roku wrócił do Starogardu syn Joachima – Wiktor I w swoim domu przy ul. Sobieskiego przygotował w miarę możliwości zakład dla ojca, a później dla siebie przy ul. Podgórnej. Niestety w krótkim czasie znowu nastały ciężkie czasy dla rzemiosła. źle widziana była prywatna inicjatywa. Pozwolono na utworzenie zakładu fotograficznego pod patronatem Spółdzielni Inwalidów. W zakładzie tym pracowali doświadczeni fotograficy Joachim 1 Wiktor Borkowski oraz Wacław Talarski
Po odwilży w 1956 roku rozwiązany został zakład spółdzielczy i każdy mógł pracować samodzielnie.
Po zawarciu związku małżeńskiego z Wiktorem Borkowskim nie mogłam pracować na państwowej posadzie, bo należałam do tak zwanej prywatnej inicjatywy – opowiada Halina Borkowska.
Szybko poznałam I polubiłam,,magle fotografii”. Bez żalu pożegnałam państwową pracę i przekwalifikowałam się zdobywając stopień czeladni- ka. Zakres prac w zakładzie fotograficznym nieustannie rozszerzał się m.in. o zdjęcia amatorskie (coraz więcej osób samodzielnie fotografowało, my zajmowaliśmy się obróbką). Starogard powoli rozwijał się. Rozwijał się również przemysł. Oprócz zdjęć w atelier zaistniała potrzeba wykony- wania zdjęć w plenerze I fotografii technicznej, co wymuszało nabycie nowocześniejszego sprzętu fotograficznego. Nareszcie szklane klisze zastąpiono celuloidowymi, co było już dużym udogodnieniem. Aparaty fotograficzne i dodatkowy sprzęt można było uzyskać z przydziału z byłego NRD. Jeśli chodzi o materiał negatywowy I pozytywowy, byliśmy skazani na dostawy z bydgoskiego Fotonu, ale i w tej dziedzinie nastąpiła poprawa. Mieliśmy trudności z pozyskiwaniem czystych chemikaliów, z których wykonywaliśmy zestawy wywołujące, opierając się na wypróbowanych recepturach. Pracowaliśmy z mężem bez podziału ról, po kilkanaście godzin dziennie. Mieliśmy często kontakt ze Związkiem Fotografów przy Izbie Rzemieślniczej w Gdańsku. Był to prężny związek, który umożliwiał nam dostęp do szkoleń, organizował częste spotkania i wyjazdy w plenery. Wymiana doświadczeń była dla wszystkich, nawet starszych osób źródłem wiedzy z zakresu historii, technologii i sztuki fotograficznej. Wymagania rosły i niezbędne było zdobycie nowych wiadomości. Fotografia to taka kartka papieru, która podlega stałej ocenie i krytyce, nawet po wielu, wielu latach.
W tym nawale zajęć nie było czasu na organizowanie wystaw, choć propozycji i możliwości nie brakowało.
Wielką przygodą była dla nas możliwość uczestniczenia w kręconych plenerze zdjęciach do filmu,,Krzyżacy” w reżyserii Aleksandra Forda. Reżyser wybrał właściwy teren. Warunki w Starogardzie byly idealne. W stadzie dorodne ogiery, blisko tereny leśne i polany. W filmie uczestniczyli statyści pracownicy stada, którzy włożyli ciężką pracę w fachową obsługę koni, co znacznie ułatwiło pracę reżyserowi. Z zachowanych

Informacje dodatkowe

Waga 1 kg